Drifters t.1

Tagi

, , , , , , ,

Dzisiaj krótka opowieść o zakupach w ciemno oraz uprzedzeniach z przeszłości przez które może ominąć spora frajda i dlaczego należy ufać swoim odruchom. W tłumaczeniu z naszego na polski – o tym, jak kupiłam nową mangę autora, którego najpopularniejsza seria zraziła mnie do siebie bardzo temu i dostałam ataku dzikiego fangirla już po trzecim rozdziale.

Czytaj dalej

Reklamy

TG: Czego fandom nie wymyśli cz.1

Tagi

, , ,

Dobre historie bronią się same. Prawdziwie dobre historie są jak ogry i cebula – mają warstwy. Mogą czytać je czytelnicy młodsi i starsi, bardziej i mniej wyrobieni, i każdy z nich odnajdzie w nich coś dla siebie. Jednak by to osiągnąć, historia musi być wielopłaszczyznowa – co oznacza też niejednoznaczność i mnogość interpretacji.

Tokyo Ghoul (rozumiany w tym tekście jako cała twórczość Ishidy w tym uniwersum) jest bez wątpienia historią bardzo dobrą. Z oczywistych względów ma sporą rzeszę fanów, wśród których występują duże różnice zarówno w podejściu, jak i odczycie. Wynikają z tego sytuacje różnorakie, w tym bardzo konfliktowe. Do tej pory unikałam mieszania się w ciemną stronę fandomu – nie z powodu braku chęci, ale raczej przeświadczenia, że kto raz wejdzie w ten kocioł, prędko z niego nie wyjdzie, a jestem za leniwa na przerzucanie się cytatami i czepianiem słówek.

Nadeszła jednak wiekopomna chwila – wzięłam się za temat, który boli mnie od dawna. Będzie subiektywnie, złośliwie, upierdliwie i niecenzuralnie. Potencjalnie obrażone osoby z góry przepraszam, ale jako galopujący fangirl Tokyo Ghoula mam zamiar się wreszcie powyżywać.

W poniższym tekście NIE występują spoilery.

Czytaj dalej

Zamknę oczy i udam, że tego nie było

Tagi

, , , , , , , , , ,

Podobno mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy, a nie jak zaczyna – ja tam twierdzę, że wszystko, co dobre, poznaje się po tym, że trzyma równie wysoki poziom od początku do końca.

Znacznie częściej zdarza się, że film czy książka kończy się w sposób, który odbiorcy niezbyt przypada do gustu niż odwrotnie – i można powiedzieć, że jesteśmy oswojeni z tą myślą. Czasem jednak nasze ulubione serie zawierają elementy, które wywołują w nas pilną potrzebę zamordowania twórców/wynalezienia czegokolwiek pozwalającego na selektywne wymazywanie wspomnień. Bardzo często jest to końcówka, ale nie tylko.

Zwykle jestem twardym zawodnikiem i nawet bardzo złe rzeczy męczę do końca. Bardzo łatwo przychodzi mi także wybaczanie twórcom różnorakich potknięć – kilka pozytywnych wątków wystarcza bym zniosła galopującą głupotę całej reszty. Czasem jednak nawet moja wyrozumiałość się kończy i zaczynam sobie wmawiać, że czegoś nie widziałam. Z różnym skutkiem.

Czytaj dalej

Istota zła

Tagi

, , , , , ,

W ramach Karnawału Nowości Waneko ogłosiło cztery nowe tytuły. Z największym entuzjazmem polski fandom przyjął pojawienie się na liście Bakumana, ale moje zainteresowanie wzbudził przede wszystkim pierwszy tytuł – Bara Ou no Souretsu, czyli Requiem Króla Róż. Niecierpliwe oczekiwanie na pierwszy tom – to jeszcze półtora miesiąca! – postanowiłam umilić sobie, sięgając po inną mangę Ayi Kanno – wydaną w serii Jednotomówki Waneko Istotę Zła.

Czytaj dalej

Monster Petite Panic

Tagi

, , , ,

Pojawienie się nowego wydawnictwa mangowego wywołało we mnie stan głębokiego zdumienia. Jakby na to nie patrzeć – trochę już tego dobra mamy, zdawałoby się nawet, że rynek się nasycił i polski fandom finansowo nie zdzierży nic więcej. A jednak znaleźli się kolejni odważni! Dlatego nie mogłam się powstrzymać, żeby nie przyjrzeć się wydawniczemu debiutowi Dango.

Czytaj dalej

Noragami t.1

Tagi

, , , , ,

Wszechmocny Yato doczekał się wreszcie chwili, gdy yatoizm oficjalnie dotarł do Polski! Wśród fanów mangi i anime wiara w boga na posyłki funkcjonowała już od pewnego czasu, ale od kiedy po Internetach gruchnęła plota, że Studio JG wyda Noragami, wyznawcy najsłynniejszego dresiarza japońskiego panteonu mogli oficjalnie zacząć szykować ołtarzyki na swoich półkach.

Czytaj dalej