Tagi

, , , , ,

Jakiś czas temu w Internetach – prawdopodobnie na grupie facebookowej Filmów, które ryją banię zbyt mocno ale nie dam sobie nic uciąć – wypatrzyłam te oto cudo:

Dziesięć odsłuchań później znalazłam trailer – a przed chwilą skończyłam oglądać film, który można obejrzeć tutaj i słów mi brak… Oprócz tego, że to jedna z najgenialniejszych rzeczy, jakie widziałam. Panie i Panowie – oto przed Wami pastisz doskonały. Jeśli macie poczucie humoru i chociaż nikłą wiedzę o kinie (choć nie tylko) lat osiemdziesiątych – gorąco polecam. Jeśli natomiast brakuje Wam pierwszego – serdecznie współczuję, a jeśli drugiego – lećcie się dokształcać, natychmiast. Nawet nie wiecie, ile Was omija.

Kung Fury

David F. Sandberg

David F. Sandberg nie tylko to cudo wyreżyserował, ale też wyprodukował, napisał scenariusz i zagrał główną rolę. Do całego projektu zwerbował dodatkowo swojego imiennika, Davida Hasselhoffa, który rólkę może miał niewielką, ale absolutnie powalającą – kto widział Knight Rider/Nieustraszonego będzie zachwycony, no i ta piosenka wyżej, palce lizać – oraz Jormę Taccone’a, znanego z The Lonely Island… No i Internety, rzecz jasna. Produkcja została sfinansowana na Kickstarze – i choć nie udało się zebrać funduszy na pełnometrażówkę, uroczyście deklaruję, że dorzucę się do sequela, jeśli takowy powstanie. A coś mi mówi, że jest na to spora szansa.

Fabuła? Wstrząsająca. Absurd powala na kolana, hackuje mózg i pozbawia tchu. To dzika jazda bez trzymanki – po zejściu z karuzeli świat nie będzie już nigdy taki sam, czujemy się jak przepuszczeni przez mikser, ale nie żałujemy ani trochę. Pół godziny Kung Fury bombarduje nas tak kolosalną ilością gagów i nawiązań do lat osiemdziesiątych, że jest to aż niewiarygodne i nawet kinoman-amator dostrzeże wiele z nich. Humor wizualny i słowny, znakomite dopracowanie i wykonanie, klimatyczna stylistyka, animacja, montaż…

Ach, co ja będę. Obejrzyjcie śpiewającego Hasselhoffa albo trailer. A jeśli nawet tego Wam się nie chce – ten film ma cycate, barbarzyńskie laski podające się za Wikingów, dosiadające dinozaurów i prujące w broni maszynowej w nazistów. No jak można tego nie obejrzeć?

A tak poza tym – jestem pod tak wielkim wrażeniem, że aż nie wiem co napisać. 10/10, serduszko, ulubione, ja chcę sequel, cholera.

Reklamy